KIEDY POMYSŁ PROJEKTANTA MOŻNA NAZWAĆ UŻYTECZNYM?

Wielka idea projektanta nie musi być użyteczna, choć może nią być wówczas, gdy spełnia oczekiwania poznawcze użytkowników. Problem ten dotyczy zarówno urbanistów, inżynierów jak i architektów. Jak to rozumieć ?

Design: funkcja użytkowa czy refleksja estetyczna?

Jak zauważa Witold Rybczyński w swojej doskonałej książce: „Jak działa architektura”, pierwszym narzędziem w przyborniku architekta jest pomysł. Zmaterializowany „narzuca innym swoje reguły” (s. 30), które mogą zaspokajać potrzeby mieszkańców, lecz nie muszą. Czasami nawet świadomie tego nie robią, będąc – w zamierzeniu ich twórców – obiektem refleksji estetycznej, a nie praktycznym miejscem do mieszkania lub pracy.

Konceptualne szklane domy Ludwiga Miesa van der Rohe, czy Philipa Johnsona nie nadawały się do zamieszkania gorącym latem i mroźną zimą, nie chroniły przed komarami i nie zapewniały poczucia intymności swoim mieszkańcom. Sami architekci, gdy stawali przed perspektywą spędzenia nocy z zmaterializowanych produktach własnych pomysłów, wybierali czasami bardziej konwencjonalny dach nad głową.

chicago_farnsworth

Fot. 1: Ludwig Mies van der Rohe, Farnsworth House, 1951

Wielka idea architekta nie musi być zatem użyteczna, choć może nią być wówczas, gdy spełnia oczekiwania poznawcze mieszkańców.

Jak to rozumieć?

Pomysł to informacja, której nośnikiem mogą być komórki mózgu architekta, lub materiał jego zrealizowanych projektów. Wymiana informacji z otoczeniem – podczas komunikacji pomysłu czy używania jego zmaterializowanych form – ma na celu unikanie sytuacji ekstremalnych, zagrażających integralności ludzkiego organizmu. Każdy z nas – na najbardziej elementarnym poziomie – chce po prostu przeżyć i rozmnożyć się. Nawet jeśli mamy zupełnie odmienne życiowe plany (celibat, poświęcenie się karierze, itd.), są one modyfikacją lub zaprzeczeniem naszych biologicznych instynktów.

Problem polega na tym, że nowa informacja napływająca do człowieka w formie zasłyszanych pomysłów lub zmaterializowanych brył i przestrzeni, destabilizuje równowagę poznawczą, którą jego organizm utrzymuje z otoczeniem. Wszystko, co nasz umysł robi, służy minimalizacji zaskoczenia tym co się dzieje wokół nas, tak aby świat był maksymalnie przewidywalny. Informacja jednak ową przewidywalność obniża, będąc miarą losowości zdarzeń: komunikat o 50 rzutach monetą zawiera więcej informacji niż wypowiedź: „50 reszek”.

Przetwarzanie informacji jest kosztowne …

Najgorsze jest to, że przetwarzanie informacji jest kosztowne, niezależnie od tego, czy ma ona wartość dla człowieka („50 reszek”), czy też nie („reszka, reszka, orzeł, reszka, …). Człowiek chcąc eliminować natłok kosztownej informacji musi stabilizować granice własnego otoczenia, drogą projektowania użytecznego świata: uchwytu pasującego do ręki dziecka, przejścia dostępnego dla inwalidzkiego wózka, napisu zrozumiałego dla umysłu seniora. Coś zaskakującego – czytaj: kreatywnego – może być mimo to wartościowe, pod warunkiem, że odpowiada predyspozycjom motorycznym i poznawczym człowieka.

Użyteczny design …

Przykładem radykalnie innowacyjnego projektu wzornictwa, który jednocześnie – z punktu widzenia użytkownika – posiada cechę supernormalności jest torebka do parzenia herbaty Naoto Fukasawy (fot.2 Torebka do herbary – projekt Naoto Fukasawy).

tea1 Herbata ma optymalny smak, gdy napar ma właściwą barwę. Nigdy nie pamiętamy w którym momencie wyjąć torebkę z wrzątku, chyba że towarzyskiej rozmowie towarzyszy tykający stoper. Fukasawa wiedząc, iż naszą słabą stroną jest pamięć do barw, wykorzystał podstawowy atut ludzkiego umysłu, czyli rozpoznawanie wzorców. Sznurek torebki zakończony jest plastikowym kółkiem koloru herbaty o najlepszym smaku. Zamiast się głowić, wystarczy spojrzeć i porównać.

Komentarze

Informacje o nowych wpisach prosto na Twój e-mail

Signup now and receive an email once I publish new content.

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.