CZY GOAP W WIELKOPOLSCE PRZETRWA I KTO ZA TO ZAPŁACI?

Dziś wpis nietypowy dla mnie. Przeważnie na tym blogu piszę o pozyskiwaniu pieniędzy na różnego typu publiczne inwestycje, piszę o źródłach finasowania projektów. Zazwyczaj… jednak nie tym razem. Tym razem będzie o wydawaniu publicznych pieniędzy…

… i to na twór, który miał przynieść oszczędności i sprawne funkcjonowanie systemu, a póki co ani oszczędności ani sprawnego działania nie widać. Widać niestety tylko dodatkowy podmiot, który niczym wampir wysysa krew ze swoich ofiar. Oczywiście nie jest to tak brutalne, bo chodzi „jedynie” o pieniądze ale nasze publiczne pieniądze, dlatego ta sprawa tak mnie boli.

 O co chodzi – chodzi mianowicie o GOAP, czyli Związek Międzygminny „Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej”. W Poznaniu i całej tzw. Aglomeracji Poznańskiej coraz częściej mówi się o wychodzeniu poszczególnych gmin z tego związku. Czy można się dziwić takim reakcjom, chyba nie.

 Z dostępnych publicznie sprawozdań finansowych wynika, iż rok 2013 został zamknięty ponad 20 mln zł startą (sprawozdanie za rok 2014 nie jest jeszcze dostępne). Obecny dyrektor GOAP –u wypowiada się, iż Związek wyszedłby na prostą przy powiększeniu dostępnej linii kredytowej o 18 mln zł (obecna wynosi z tego co wyszukałam 25 mln zł). Jednocześnie w prasie pojawiają się informacje, iż aktualnie związek realizuje płatności dotyczące wykonanych przez z usługodawców usług z końca 2014r. Brzmi to wszystko razem po prostu dramatycznie. No ale spokojnie najwyżej do tego interesu znowu dopłacimy my – mieszkańcy Aglomeracji!

 Dlaczego taka sytuacja w ogóle jest możliwa? Skoro tego typu twór po prostu by zbankrutował w krótkim czasie, gdyby musiał działać na zasadach rynkowych. A tak, jest to po prostu worek bez dna, do którego wciąż będziemy my, mieszkańcy dopłacać. I będą dopłacać również Ci mieszkańcy, którym pan Prezydent Poznania, chce utrudnić dojazd indywidualnymi samochodami do WIELKIEGO POZNANIA (ale to już zupełnie inny temat). Tak więc dla mieszkańców Aglomeracji Poznańskiej nadszedł ciekawy czas

 … ale wracając do głównego wątku, gdyby GOAP był spółką prawa handlowego, w takiej sytuacji jego zarząd dawno byłby, zgodnie z przepisami prawa, zmuszony złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości. Gdyż jest wiele przesłanek ku temu, m.in. taka, że nie reguluje on swoich zobowiązań i praktycznie utracił płynność finansową.

 Jego brak mógłby oznaczać poważne konsekwencje dla osób nim zarządzających. Ale w przypadku instytucji publicznej nie dzieje się nic… najwyżej poszczególne gminy wyłożą dodatkowe miliony i często kosztem inwestycji w mniejszych gminach, GOAP będzie funkcjonował nadal.

 Czy naprawdę nie można zrobić nic, żeby ten Związek zaczął sam się utrzymywać? Jeżeli szacuje się, iż w samym Poznaniu nie płaci i nie złożyło deklaracji ok. 100 tys. osób, czyli zakładając, że wszyscy będą segregować odpady daje nam to kwotę 1 200 000 zł miesięcznie, czyli rocznie jakieś 14 mln. Z wyliczeń tych widać, iż stratę można bardzo łatwo próbować pomniejszyć. Jednak z tych uproszczonych szacunków widać, iż nawet, gdyby wszyscy płacili za śmieci wciąż byłby problem ze zbilansowaniem tej działalności.

Najbardziej denerwuje mnie jedna rzecz, dlaczego nasze polskie prawo pozwala na tego typu sytuacje, dlaczego jest tak wymagające dla przedsiębiorcy (np. Prawo upadłościowe i naprawcze), a od publicznych jednostek nie wymaga niczego (oczywiście w dużym uproszczeniu), bo np. upadłość w ogóle tego typu jednostek nie dotyczy. Myślę, że dopóki taki stan prawny będzie funkcjonował, wciąż i ciągle będziemy mieli do czynienia z takimi tworami jak ZM „GOAP”.

 Możemy starać się, aby polskie Samorządy były Smart ale najpierw musimy uporać się z tego typu tworami, które zamiast profesjonalnie obsługiwać mieszkańców zmuszają administracyjnie tych, którzy się wywiązują ze swoich zobowiązań – czytaj płacą, do zastanawiania się czy pomimo tego, że taki twór utrzymują swoimi wpłatami mogą niebawem nie być obsługiwani lub będą zmuszeni spłacać zobowiązania tych, którzy je zaciągają bez jasnych i czytelnych programów naprawczych oraz nadzoru! Bo podstawowym pytaniem jest nie tylko – dlaczego tak się stało, tylko dlaczego tak późno dowiadujemy się o skali problemu i gdzie był nadzór nad jednostką i czy dołożono należytej staranności …

Komentarze

Informacje o nowych wpisach prosto na Twój e-mail

Signup now and receive an email once I publish new content.

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

O autorze

Maja

Maja

Absolwentka Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, doradca i konsultant Jednostek Samorządu Terytorialnego oraz Instytucji Centralnych w zakresie pozyskiwania i rozliczania funduszy unijnych na przedsięwzięcia celu publicznego. Prowadzi badania nad jakością życia w mieście.
Więcej informacji znajdziesz: tutaj.

error: Treść jest chroniona !!